Nowoczesne wycieczki
dla młodych dorosłych

Wtajemniczamy w podróżowanie - opanujecie nawigację, dostaniecie budżet na restaurację zamiast prowiantu i wrócicie z lepszymi zdjęciami niż influencerzy

Aktualne wycieczki

To czy to

Sprawdź, jaki typ wycieczki do Ciebie pasuje

Suchy prowiant
czy restauracja?

Wyścigi rzędów
czy codziennie nowe miejsca?

Za przewodnikiem
czy city game?

Wcześniejszy powrót
czy basen na koniec?

Zaliczanie zabytków
czy doświadczenie miasta?

Chwila na zdjęcia
czy pro fotograf?

Wyniki

Wolisz tradycyjne wycieczki?

Super, większość biur podróży oferuje właśnie tego typu wyjazdy.
My akurat nie.

Wolisz nowoczesne wycieczki?

Wspaniale, bo właśnie takimi wyjazdami się zajmujemy.

Zobacz jak projektujemy wycieczki

1. Program z myślą o młodych dorosłych

Tradycyjne wycieczki są dla każdego. My tworzymy programy dedykowane, gdzie jest znacznie więcej doświadczania. Pokazujemy miasta z trochę innej perspektywy i zamiast wykładów czasem popływacie łódkami w parku, czasem będziecie szukać street artu, albo sekretnych miejscówek

2. Warsztaty podróżnicze

Zmieniamy miasta w plansze do gier. W mniejszych zespołach (np. 15 + kadra) zwiedzanie nie jest tak męczące, bo macie wpływ na tempo. Mamy dla Was zadania, ale to od Was zależy, czy zrobicie tylko kilka głównych czy każdy side quest. Mniejsze grupy to też najbezpieczniejszy sposób zwiedzania 

3. Dbamy o komfort

Jedzenie to ważna część podróżowania i z nami zawsze jest czas i budżet na restauracje. Dbamy też o to, żeby po dniu zwiedzania nie czekał Was długi przejazd bez prysznica 

Jakość premium
w dobrej cenie

Tradycyjnie wyższa jakość oznaczała lepszy hotel i wyższą cenę.
Ale dobra logistyka i dopracowanie programu to często kilkaset złotych oszczędności. Dzięki temu niektóre kierunki wychodzą nawet taniej niż na tradycyjnych wyjazdach z niższym standardem

Zobacz jak

Nasze gry przejmują obozy

Z grami od Projekt Rewers możecie spotkać się na obozach młodzieżowych m.in. w Erze Wyzwań

Nasze programy ułatwiają życie

To nie tylko praktyczne narzędzie do zwiedzania. Ale znacznie ułatwia podjęcie decyzji, gdy znacie szczegóły wycieczki

Nie czekaj, aż napisze ktoś inny

Na pewno znacie takie sytuacje, że miała być wycieczka, ale temat się przeciągał aż skończył się semestr.

Jak zorganizować taką wycieczkę?

1. Napisz do nas

Chętnie pomożemy przerobić wasze pomysły na ciekawy i szczegółowy program, który przekona niezdecydowanych. 

Uwaga: Obecnie jesteśmy na wyjazdach do września, ale można już napisać na sebsebolma@gmail.com

2. Poczekaj na program

W zależności od ilości zleceń czas oczekiwania może być różny, więc lepiej napisać do nas wcześniej.

3. Modyfikuj szczegóły

Mając szczegółowy program możecie modyfikować szczegóły jak standard hotelu, czy konkretne wycieczki.

FAQ

Nie mamy sztywnego minimum, ale warto rozumieć jedną rzecz: liczba uczestników bezpośrednio wpływa na cenę. Większość kosztów wyjazdu (autokar, opieka, nocleg dla kadry) jest stała niezależnie od tego, czy jedzie 20 czy 50 osób. Im więcej Was jest, tym te koszty rozkładają się na większą liczbę osób i tym niższa cena na głowę. Dlatego ta sama wycieczka przy pełnej grupie potrafi być znacznie tańsza niż przy małej.

Opcja rekomendowana: pełen autokar

Najkorzystniej cenowo wychodzi pełen autokar – wtedy koszty rozkładają się optymalnie i program robi się najtańszy w przeliczeniu na osobę. Ale pełen autokar to nie tylko kwestia ceny. Nie musicie zbierać kompletu z jednej klasy czy jednego roku – świetnie sprawdzają się wyjazdy międzykierunkowe, gdzie łączą się osoby z kilku kierunków, roczników albo klas. Nasz format wyjazdu jest do tego wręcz stworzony: dzielimy uczestników na mniejsze zespoły zwiedzające, więc nawet duża grupa z różnych środowisk szybko się integruje, a każdy zespół ma swoje tempo. Zamiast jednego sztywnego tłumu macie kilka mniejszych ekip, które robią swoje – i właśnie dlatego łączenie różnych grup u nas działa, a nie przeszkadza.

Mniejsza grupa? Też się da

Mniejsza grupa nie musi od razu oznaczać wysokiej ceny. Przy mniejszych składach często warto pomyśleć o transporcie publicznym zamiast wynajmowanego autokaru – potrafi to znacząco obniżyć koszty. To rozwiązanie sprawdza się zwłaszcza wtedy, gdy grupa jest jeszcze niepewna co do liczby chętnych. Nie musicie z góry deklarować pełnego autokaru i martwić się, czy się zapełni – zaczynamy od tego, ilu Was realnie jest, i dobieramy transport pod to.

Od czego zacząć?

Najprościej po prostu się odezwać i powiedzieć, z jakiego jesteście kierunku albo szkoły i ilu Was mniej więcej może być. Na tej podstawie podpowiemy, która opcja będzie dla Was najkorzystniejsza – pełen autokar, wyjazd międzykierunkowy czy mniejszy skład z transportem publicznym. Nie musicie mieć wszystkiego ustalonego na start – od tego jesteśmy.

Jak najbardziej – i w praktyce to właśnie szkoły średnie odzywają się najczęściej. Zwykle są to nauczyciele szukający czegoś ambitniejszego niż standardowe zwiedzanie z przewodnikiem, albo rodzice, którym zależy, żeby wyjazd dał coś więcej niż zdjęcie pod wieżą. Nasz format powstał z myślą o młodych dorosłych, ale sprawdza się świetnie również w liceach i technikach – bo opiera się na traktowaniu uczestników poważnie, a tego młodzież potrzebuje najbardziej.

Bezpieczeństwo na wyższym poziomie

Klasyczna forma zwiedzania w dużej grupie ma jedną poważną wadę, którą zna z autopsji chyba każdy wychowawca: liczenie uczestników odbywa się co kilka godzin. To stwarza przestrzeń, którą młodzież potrafi wykorzystać – nie raz zdarzyło się, że ktoś w czasie pomiędzy liczeniem uczestników, wsiadł w metro i pojechał na drugi koniec Paryża.

U nas jest inaczej. Małe grupy są po prostu łatwiejsze do liczenia na bieżąco. Dochodzi do tego druga rzecz: z grupą idzie zwykle jeden wychowawca, więc jest w pełni zaangażowany w swoją ekipę, a nie zajęty rozmowami z resztą kadry. To różnica między opieką realną a pozorną – i to jest sedno, dlaczego mniejsza grupa jest bezpieczniejsza niż tłum pięćdziesięciu osób.

Naprawdę dobry sposób na integrację klasy

Dla wychowawców to jeden z najmocniejszych argumentów. W naszym formacie integracja dzieje się cały czas, a nie tylko wieczorem. W małym zespole nie ma miejsca na podpieranie ścian – każdy jest częścią drużyny, każdy ma swoją rolę, każdy się odzywa.

To też okazja dla samych wychowawców, żeby pokazać swoje ludzkie oblicze i poznać uczniów, którzy do tej pory byli tylko imieniem i nazwiskiem w dzienniku. Po takim wyjeździe relacja w klasie wygląda inaczej – i to widać po powrocie.

Coś więcej niż wycieczka

Warto powiedzieć to wprost: samotność i poczucie bycia na uboczu to realny problem, który dotyka wielu młodych osób – także w klasach, które z zewnątrz wyglądają na zgrane.

Tu nasz format robi prawdziwą różnicę. Często słyszy się, że „wyjazd w 50 osób integruje” – tylko że to nie działa, i warto się zastanowić dlaczego. W dużej grupie zawsze można być tłem. Można przejechać cały wyjazd, nie odzywając się do nikogo, i wrócić tak samo samotnym, jak się wyjechało. W małym zespole nie da się być tłem – i właśnie dlatego nawet najcichsze osoby w końcu dostają swoje pięć minut. Wspólne rozwiązywanie zadań, podejmowanie decyzji, szukanie drogi przez obce miasto – to wszystko buduje więź opartą na realnej współpracy i empatii. Dla wielu osób to jest dokładnie to, czego potrzebowały, a czego klasyczna wycieczka nigdy im nie dała.

Samodzielność w bezpiecznym środowisku

Nasz format uczy rzeczy, które zostają na długo po powrocie. Uczestnicy uczą się korzystać z map Google i nawigować po obcym mieście – ale w bezpiecznych ramach, z kadrą w pobliżu, więc jest przestrzeń, żeby spróbować bez ryzyka.

Uczą się też zamawiać w restauracjach i podchodzić do jedzenia jak do części podróży – szukać czegoś dobrego, poświęcić na to czas i uwagę. To brzmi błaho, ale wiele osób realnie boi się takich sytuacji i dlatego ucieka do automatów w fast foodach. My dajemy sprawczość: pokazujemy, że da się inaczej, i że to wcale nie jest trudne.

Do tego dochodzi zarządzanie czasem – to grupa decyduje, gdzie zostać dłużej, a gdzie iść dalej. Po takim wyjeździe pojechać gdzieś samodzielnie jest znacznie łatwiej, gdy próbę generalną mają już za sobą.

Tradycyjnie wyjazd „premium” oznaczał jedno: lepszy standard pokoi i wyższą cenę. Poza noclegiem nie różnił się niczym. U nas premium znaczy co innego – i, co może zaskakiwać, często wcale nie oznacza wyższej ceny. Dopracowany program to nie tylko większy komfort, ale realne oszczędności.

Jak to możliwe?

Logistyka klasycznych obozów to nieraz schematy, które po prostu się nie opłacają: przyjazd na miejsce dopiero wieczorem, pół dnia tracone na sprawy organizacyjne, pojedyncze noclegi dokładane tylko po to, żeby wpasować się w utarty schemat. My budujemy programy dopracowane w każdym szczególe, gdzie nieraz nocny przejazd obniża cenę o kilkaset złotych.

Do tego dochodzi komfort, który przekłada się na pieniądze bardziej, niż się wydaje – zupełnie inaczej zarządza się przepoconą, wykończoną grupą, a inaczej taką świeżo po basenie. To, co na pierwszy rzut oka wygląda na dodatkowy koszt, często pozwala zaoszczędzić gdzie indziej.

Konkretny przykład: po całym dniu zwiedzania Budapesztu normalnie trzeba by dołożyć nocleg, żeby następnego dnia ruszyć do Pragi. Ale jeśli wieczorem zamiast tego odwiedzimy Termy, grupa spokojnie prześpi noc w autokarze i rano ma mnóstwo energii na Pragę – bez kosztu dodatkowej nocy.

Jedzenie

„Suchy prowiant” w praktyce oznacza, że większość grup i tak będzie musiała w trakcie zwiedzania wydać sporo w fast foodach, żeby nie paść z głodu – a z naszych obserwacji wynika, że wydaje się wtedy zwykle znacznie więcej. Nasze rozwiązanie z budżetem na restauracje rozwiązuje nie tylko tę kwestię.

W hotelach najczęściej to wyżywienie jest kluczowe i przez nie tańsze noclegi odpadają. Ale jeśli w cenie noclegu są tylko śniadania (czasem kolacje), a obiad i tak jecie w mieście, to tańszy nocleg przestaje być problemem – bo jesteście zadowoleni z obiadu na mieście.

Program faktycznie pod młodzież

Większość biur robi wycieczki uniwersalne – takie, na które spokojnie mogliby pojechać Wasi dziadkowie. Problem w tym, że starsze osoby mają inne potrzeby: mniej chodzenia, więcej przejazdów, a część atrakcji ogląda się w praktyce zza szyby autokaru. Młodzież na tym traci – a nie musi.

Na wycieczce stworzonej pod młodych ludzi nie trzeba tracić czasu na ciągłe wsiadanie i wysiadanie, oglądanie miasta przez okno czy dostosowywanie tempa do osób, które potrzebują czegoś zupełnie innego. To robi ogromną różnicę – wycieczka zaprojektowana pod młodzież jest po prostu dużo ciekawsza dla młodzieży.

Dochodzi do tego rzecz, o której mało kto pamięta: osoby poniżej 26 lat mają darmowy wstęp do wielu niesamowitych miejsc – jak chociażby Luwr. Dobrze ułożony program to wykorzystuje.

Na start najważniejsze: to nie jest escape room. Większość osób zakłada, że gra może tylko odciągać uwagę od miasta – że to dodatek, który przeszkadza w prawdziwym zwiedzaniu. Nasze gry działają dokładnie odwrotnie. Zamiast odrywać Was od miasta, wciągają w nie głębiej.

To trochę jak nowoczesny przewodnik

Najprościej myśleć o grze jak o przewodniku pełnym protipów i sekretnych miejsc – takich, które podrzuciłby Wam znajomy, który mieszka w danym mieście. Gra jest po to, żeby pomóc Wam zbudować najlepsze możliwe wspomnienia i podsunąć pomysły, na które sami moglibyście nie wpaść. Przykładowo w Barcelonie wśród zadań znajdziecie m.in.: wypożyczenie łódek w najładniejszym parku, namówienie papug, żeby jadły Wam z ręki, zagranie czegoś na publicznym fortepianie, spróbowanie owoców na lokalnym targu, zrobienie zabawnego zdjęcia pod słynnym muralem z pocałunkiem, przymierzenie czegoś w Balenciaga i – na koniec – wskoczenie do morza.

Nie musicie nic

Nie ma jednego „właściwego” sposobu przejścia gry. Wy decydujecie, ile z niej weźmiecie. Czasem grupa robi wszystkie zadania po kolei, czasem wkręca się mocno w kilka najciekawszych i zostaje przy nich dłużej. Zdarzyło się nawet, że grupa wieczorem przejrzała zadania, postanowiła następnego dnia zrobić „rest day” i odpuścić grę – a mimo to mimochodem zrealizowała połowę zadań, bo po prostu wiedziała już, co ciekawego można w danym miejscu zrobić. I o to chodzi: gra daje pomysły, a nie obowiązki.

Jak to działa technicznie

Podczas gry poruszacie się między konkretnymi punktami, a w samej grze znajdują się linki nawigacyjne – dzięki temu mimochodem uczycie się ogarniać obce miasto. Przy każdym zadaniu zaznaczone jest też, co jest niezbędne, a co opcjonalne, więc trasę spokojnie dopasujecie pod swoje zainteresowania i poziom energii. Jednym z kluczowych zadań jest zwykle obiad – jest na niego ustalony budżet, a każda grupa wybiera własną restaurację. Czasem w grze znajdziecie też podpowiedzi, gdzie warto zjeść.

Gramy w małych grupach

Zwiedzamy w zespołach po około 15 osób, a w przypadku szkół średnich w każdej grupie jest wychowawca. To nie tylko kwestia organizacji – mały zespół zmienia całe zwiedzanie. Tempo zależy od Was: jeśli komuś spodoba się jakieś miejsce, nie ma problemu, żeby zatrzymać ekipę i zostać dłużej. W grupie pięćdziesięciu osób to zwyczajnie niemożliwe – tam tempo narzuca tłum, a nie Wy.
Dwie rzeczy: poziom dopracowania i ukierunkowanie pod młodzież. To nie jest uniwersalny plan zwiedzania, który ma pasować do wszystkich. To program zaprojektowany od początku z myślą o tym, czego naprawdę potrzebują młodzi ludzie na wyjeździe – i to widać w każdym szczególe.

Odpoczynek to też część programu

Jednym z największych grzechów klasycznych wycieczek był całkowity brak atrakcji opartych na odpoczynku. Zwiedzanie do upadłego, dzień za dniem, bez chwili na złapanie oddechu. U nas chodzi o balans. Czasem robimy piknik w parku, czasem wskakujemy do basenu, czasem regenerujemy się na termach. Dzięki temu wycieczka jest bardziej kompletna – nie tylko zaliczamy kolejne punkty, ale faktycznie odpoczywamy, odzyskujemy energię i z nowymi siłami ruszamy w kolejny dzień.

Zmęczenie nie bierze się z chodzenia

Zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale to nie chodzenie najbardziej męczy. Najbardziej obciąża brak decyzyjności – ciągłe czekanie, zbiórki, wsiadanie i wysiadanie z autokaru, dostosowywanie się do tempa narzuconego z góry. To wszystko obciąża układ nerwowy bardziej niż same kilometry. Nasze programy nie mają tego problemu. Dlatego nawet przy najbardziej ambitnym planie nie brakuje energii – a to oznacza, że z nami można zobaczyć znacznie więcej i, co ważniejsze, mieć z tego realną przyjemność, a nie odhaczać atrakcje na siłę.

Co innego ciekawi młodzież

Starszych turystów ciekawi co innego niż młodych ludzi – i nasze programy to uwzględniają. Sekretne miejscówki jak Bunkry Carmel w Barcelonie, szukanie crumble cookies z TikToka, polowanie na street art po paryskich uliczkach – to wszystko jest częścią naszych wycieczek. I tu kluczowe jest samo podejście. Można słuchać przewodnika, jak opowiada, że „paryżanie podczas przerwy lubią pójść do parku, usiąść na trawie, zdjąć buty i zrobić spontaniczny piknik”. A można po prostu kupić bagietki w boulangerie i samemu się przekonać, czy faktycznie da się tak odzyskać energię. My wybieramy to drugie.

Higiena i komfort

Na tradycyjnych wycieczkach temat higieny praktycznie nie istnieje. Przepocona grupa wsiadająca do autokaru i jadąca ponad 20 godzin w odorze skarpetek to standard. Rzadko kto w ogóle podpowie, że warto zabrać ciuchy na przebranie albo szczoteczkę. U nas jest inaczej. Dbamy o komfort już na etapie układania programu – szukamy basenów po dniu zwiedzania, planujemy przerwy tak, żeby każdy miał wieczorem szansę przygotować się na nocny przejazd. To drobiazgi, ale to one decydują o tym, czy wracacie z wyjazdu wykończeni, czy zadowoleni.

Jedzie z Wami fotograf

Na naszych wyjazdach zwykle towarzyszy Wam pilot, który profesjonalnie zajmuje się fotografią. Nie tylko zadba o zdjęcia, ale też nauczy Was, jak lepiej pozować i kadrować. Z nami nie tylko nie zabraknie czasu na foty – wiele miejsc odwiedzamy specjalnie po to, żeby zrobić dobre zdjęcia.

Kto formalnie odpowiada za organizację?

Na stałe współpracujemy z jednym touroperatorem – czyli formalnym organizatorem, który odpowiada za wszystkie kwestie organizacyjne, od ubezpieczeń po rezerwacje. Dzięki temu my możemy w pełni skupić się na tym, co robimy najlepiej – projektowaniu programu i prowadzeniu wyjazdu – a Wy nie musicie martwić się papierologią.

Kto jest naszym touroperatorem?

Naszym organizatorem jest właściciel marki Era Wyzwań, którą pewnie kojarzycie z obozów młodzieżowych. To naszym zdaniem najbardziej wiarygodny organizator w branży – jedna z niewielu firm, która oferuje na obozach wszystkie wycieczki w cenie, a do tego takie atrakcje jak ferraty, rafting czy canyoning. Dla nas to po prostu najwyższy standard.

Marka Era Wyzwań należy do firmy:

  • Fundacja Klub Sportowy Hardy Dzieciak
  • ul. Kazimierza Wielkiego 10, 33-340 Stary Sącz
  • NIP: 7343666110
  • Rejestr Organizatorów Turystyki: Z/21/2026